03.09.2011, 23:49 / Paweł Surosz

Czy Amerykanie kontrolują pogodę?

HAARP USA Stany Zjednoczone wojsko armia jonosfera nauka

W jaki sposób rodzą się teorie spiskowe? Wystarczy do tego wojsko, baza zlokalizowana w oddalonym, trudno dostępnym miejscu, wysoki budżet, zaawansowane technologie i badania sięgające niemal w przestrzeń kosmiczną.

Czym jest HAARP?

Najprościej rzecz ujmując, HAARP (High Frequency Active Auroral Research Program) to program naukowy, prowadzony wspólnie przez US Air Force, US Navy, DARPA i University of Alaska. Jego najważniejszą funkcją jest analiza jonosfery oraz badania potencjału technologii jonosferycznych dla komunikacji radiowej i szeroko pojętego nadzoru, a raczej - inwigilacji.

Siedzibą programu jest okazały obiekt, znany jako HAARP Research Station, zlokalizowany na terenie należącym do Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, w pobliżu Gakona na Alasce. Został on oddany do użytku w 1993 r. przez brytyjski koncern przemysłu zbrojeniowego i lotniczego BAE Advanced Technologies (BAEAT). Niemniej jednak pojawiają się głosy, że prace przygotowujące grunt pod HAARP, trwały już od wczesnych lat 60-tych. Program dysponuje całkiem pokaźnym budżetem, który – w samym tylko roku 2008 – wyniósł ok. 250 mln dol.

Wszystko to brzmi jak kanwa klasycznego filmu science-fiction. Nic zatem dziwnego, że w ten sposób narodziło się multum teorii spiskowych, obarczających program odpowiedzialnością za różnego rodzaju anomalie pogodowe i katastrofy naturalne.

HAARP i jonosfera

Głównym celem HAARP jest badanie najwyższych partii atmosfery, znanej jako jonosfera. Jonosfera to zjonizowana warstwa, rozpościerająca się od 50–60 km nad powierzchnią Ziemi, aż do wysokości ponad 1000 km, czyli granicząca z przestrzenią kosmiczną. Powłoka ta jest miejscem wystarczająco cienkim, aby docierało do niej słoneczne promieniowanie rentgenowskie oraz ultrafioletowe, ale wystarczająco gruba, żeby mieć wystarczająco wiele molekuł absorbujących owo zabójcze dla żywych organizmów promieniowanie.

Jonosfera jest dość trudnym celem do przeprowadzania pomiarów. Balony mogą tam nie dotrzeć, ze względu na zbyt rozrzedzone powietrze, natomiast satelity nie są w stanie tam krążyć, ponieważ powietrze jest dla nich zbyt zagęszczone. Stąd też większość eksperymentów związanych z jonosferą  daje tylko powierzchowne informacje. HAARP opiera się w swoich badaniach na podgrzewaczu jonosfery znanym jako EISCAT, zlokalizowanym niedaleko Tromsø, w północnej Norwegii. Właśnie tam naukowcy rozpoczęli pionierskie prace eksploracji tej warstwy atmosfery, zaburzając ją za pomocą fal radiowych o zakresie 2-10 MHz i sprawdzając jaką to wywoła reakcję. HAARP wykonuje te same zadania, ale ze znacznie większą mocą i przy użyciu bardziej elastycznej i zwinnej wiązki fal o wysokiej częstotliwości (HF).

Badania HAARP

Naukowcy biorący udział w programie, zaliczają do jego głównych sukcesów m.in. generowanie fal radiowych o bardzo niskiej częstotliwości (VLF), których wytworzenie wymaga zwykle olbrzymich anten (VLF są użyteczne do badania wody do głębokości kilkudziesięciu metrów, komunikacji z łodziami podwodnymi oraz poszukiwań geologicznych), wytwarzanie sygnałów VLF wchodzących w interakcję z cząstkami o wielkiej energii, wchodzącymi w skład Pasa Van Allena oraz zdalne badanie rozgrzanej jonosfery, przy użyciu VLF.

Do operacji prowadzonych przez HAARP należą m.in.: nagrzewanie jonosfery do ogromnych temperatur, obserwacje znajdującej się w jonosferze plazmy, poświaty niebieskiej, fal ELF i meteorów, badania echa pozaziemskich fal o wysokiej częstotliwości, wpływu deszczy meteorów, rozbłysków słonecznych i burzy geomagnetycznych na jonosferę oraz oddziaływania zakłóceń jonosfery na jakoś sygnału satelitów GPS.

Przyrządy i działanie

Głównym przyrządem Stacji HAARP stanowi Ionospheric Research Instrument (IRI, Instrument Badania Jonosfery). Jest to nadajnik radiowy o dużej mocy, emitujący fale o wysokiej częstotliwości, zaopatrzony w zestaw 180 anten, zajmujących obszar ok. 13 hektarów. Naukowcy używają go do chwilowego pobudzania niewielkich partii jonosfery, co ma dostarczać informacji na temat naturalnych procesów w niej zachodzących.

Podczas eksperymentów, sygnał generowany przez transmiter jest dostarczany do anten i transmitowany w górę. Potem, na wysokości 70-350 km (w zależności od zastosowanej częstotliwości), gdzie jest częściowo wchłaniany przez jonosferę. Intensywność sygnału jest dziesiątki tysięcy razy mniejsza, niż naturalnego promieniowania słonecznego, które dociera na naszą planetę i setki razy mniejsza, niż natężenie słonecznego promieniowania UV, współodpowiedzialnego za tworzenie jonosfery. Jednak nawet te nieznaczne efekty mogą być skutecznie monitorowane przez naukowców z Ziemi.

Wpływ HAARP na pogodę, zjawiska i katastrofy naturalne

Naukowcy związani z projektem oficjalnie przyznają, że za pomocą urządzeń rozmieszczonych w ich centrum badawczym „teoretycznie możliwe” jest wpływanie na warunki atmosferyczne na określonym obszarze. Dla wielu oznacza to przyznanie się do sprawowania kontroli nad pogodą i łączą ten fakt z często występującymi w ostatnich latach anomaliam, takimi jak trzęsienia ziemi, tsunami, powodzie, jak również suche, „bezdeszczowe” burze. Zwolennicy teorii spiskowych dowodzą, że coraz częściej przed trzęsieniami ziemi można dostrzec na niebie tęczowe chmury oraz cieszące się złą sławą tzw. „chemtrails” - smugi kondensacyjne, które służą podobno do rozpylania substancji chemicznych.

Rosyjski politolog Andriej Areshev twierdził w wywiadzie udzielonym czasopismu „Sprawy Międzynarodowe”, wydawanemu przez rosyjskie MSZ, że pożary torfowisk wokół Moskwy z 2010 r. mogą być skutkiem działania nowoczesnej amerykańskiego narzędzia, służącego do wywoływania zmian klimatycznych. Jego zdaniem ów potężny instrument może być przyczyną zmian temperatury i wpływać na zbiory płodów rolnych w Azji Środkowej. Według Aresheva, prawdziwym celem badań HAARP jest stworzenie nowego rodzaju broni masowego rażenia, w celu destabilizacji systemów ochrony środowiska i rolnictwa w wybranych krajach.

Innym przykładem domniemanego działania HAARP są dziury o regularnych kształtach, niekiedy głębokie na kilka kilometrów, pojawiające się w losowych miejscach, bez żadnego usadanienia geologicznego czy sejsmicznego. W ostatnich latach takie przypadki miały miejsce kilkakrotnie i za każdym razem spowodowały lawinę domysłów. Tym bardziej nieokiełznaną, że ani fizycy, ani geolodzy nie potrafili do końca odpowiedzieć na pytanie, co je powoduje. 1 czerwca 2010 r. wyłoniły się w Gwatemali, 27 kwietnia, 27 maja oraz 4 czerwca 2010 r. w Chinach, następnie - również w tym okresie - w kilku innych miejscach rozrzuconych po świecie. Nawet najwięksi sceptycy z zaciekawieniem obserwowali próby wyjaśnienia tychże zjawisk.

Oczywiście nikt nie potrafił podać w pełni wyczerpującej definicji ani tego, co właściwie stało się na wymienionych terenach, ani tego, w jaki sposób mogło dojść do tak regularnych ubytków w gruncie. Naukowcy podzielili się na dwa obozy: wierzących w naturalne powody tych osunięć oraz przekonanych, że do ich wytworzenia wykorzystano zaawansowaną technologię skupiającą fale mogące odkształcać inne cząsteczki, czyli HAARP.

Tuż przed trzęsieniami ziemi w Chinach i Indiach w 2008 r., na niebie zaobserwowano „tęczowe” chmury oraz kule plazmy, zawieszone nad ziemią. To, co nastąpiło po nich, pochłonęło wiele ofiar oraz spowodowało trudne do oszacowania straty. I choć Chiny prowadzą swój własny program, mający na celu kontrolę pogody, oczy wszystkich obserwatorów ponownie zwróciły się w stronę projektu HAARP. Zdaniem śledzących rzekome objawy aktywności tego systemu kontroli jonosfery, formacje gazowe zwiastujące tragedię były klasycznymi wizytówkami amerykańskiej działalności.

Nazwa HAARP przewija się również w amatorskich analizach przyczyn niszczycielskiego tsunami na Haiti w 2010 r. oraz w rejonie japońskiej wyspy Hokkaido 11 marca bieżącego roku. Wiele osób powołuje się na wypowiedzi twórców HAARP, którzy wspominali, że tego rodzaju skoncentrowane emisje fal o wielkiej mocy i bardzo niskiej częstotliwości, mogą wywoływać trzęsienia ziemi w praktycznie dowolnym punkcie naszego globu wskutek odbicia od jonosfery. "Spiskowcy" cytują doktora Bernarda Eastlunda, na którego patentach w dużej mierze opiera się HAARP i który o projekcie wypowiada się w następujący sposób: Zastosowania zawarte w patencie obejmują niszczenie pocisków, kontrolę i zakłócanie komunikacji, była też możliwość modyfikacji pogody, i wreszcie możliwość wypchnięcia fragmentu górnej atmosfery w kosmos, co mogłoby zmieniać tor lotu pocisków.

Czy urządzenia składające się na HAARP nie mogłyby więc spowodować prozaicznego trzęsienia ziemi, a w jego konsekwencji tsunami? Fizycy wypowiadający się na temat projektu są zgodni, że w teorii taka możliwość istnieje. A skoro potencjalnie istnieje, miłośnicy teorii spiskowych będą w niej kopać, dopóki nie zobaczą czegoś, co potwierdzi ich obawy.

Wpływ HAARP na ludzi

W Internecie aż huczy od relacji świadków i ofiar rzekomego działania HAARP. Negatywny wpływ tej technologii na ludzki ośrodkowy układ nerwowy nigdy nie został potwierdzony przez żadne z oficjalnych źródeł, ale to oczywiście jedynie podsyca podniecenie amatorów teorii spiskowych, według których im bardziej nieoficjalne i niezbadane jest to, o czym mówią, tym większe potencjalne zagrożenie dla ludzkości stanowi. Jednym z najpopularniejszym wątków na wszelkich forach poświęconych zjawiskom paranormalnym, konspiracji rządów oraz bliżej niesprecyzowanym eksperymentom wojskowym, jest wpływ HAARP na fale mózgowe i wywoływanie halucynacji podobnych do tych, które niegdyś - bez wyjątku - przypisywano działalności Obcych.

Wyobraźnię fascynatów "szukania dziury w całym" porusza zwłaszcza to, że ten rodzaj broni pozwalałby na właściwie niewidoczną i niewykrywalną dla przeciętnego człowieka manipulację cząsteczkami zawartymi w jego organizmie. Zdalne wysyłanie fal w dowolne miejsce na Ziemi może - w opinii tropicieli prawdy - powodować eksplozje, wybuchy, katastrofy lotnicze i morskie, ale także zaburzenia w gospodarce ludzkiego organizmu, porównywalne do działania eksperymentalnej broni mikrofalowej ADS.

Według internautów, zaangażowanych w opisywanie i demaskowanie spisków, tak skonstruowany, wysokobudżetowy program badawczy, musi być testowany na czynniku ludzkim, ponieważ tylko wtedy osoby i rządy będące w jego posiadaniu, mogą odkryć jego potencjał militarny. Istnieje bardzo duża grupa ludzi uparcie wierząca, że wszystkie infekcje wirusowe, zakłócenia równowagi hormonalnej, problemy z utrzymaniem wagi, trudności ze snem, problemy psychiczne, bóle, nowotwory i zmiany w strukturze kości mogą być powikłaniami po zastosowaniu fal emitowanych przez HAARP na obszarze, w którym pojawiła się początkowo zdrowa osoba. Oczywiście takie rewelacje wzbudzają głównie uśmiech politowania, ale nie powinny do końca usypiać czujności osób, które ze zjawiskami paranormalnymi miały do czynienia wyłącznie podczas oglądania "Z Archiwum X".

Biorąc pod uwagę to, że człowiek od zawsze dąży do dominacji nad innymi osobnikami własnego gatunku, należy zastanowić się, jaki realny wpływ mogłaby zagwarantować mu broń, umożliwiająca skierowanie fal o określonej częstotliwości w dowolne miejsce na Ziemi. Blogerzy alarmują, że być może HAARP jest właśnie tym, co pozwoli rządom ostatecznie kontrolować umysły swoich obywateli, bez ich wiedzy i zgody. Zwłaszcza, że HAARP - sklasyfikowany jako cywilny projekt naukowy - pomija wszelkie procedury kontroli zbrojeń, jakim podlegają wszystkie rodzaje uzbrojenia.

Wpływ HAARP na zwierzęta

1 stycznia 2011 r., świat obiegła elektryzująca wiadomość o masowej śmierci kosów w Beebe w stanie Arkansas. Ostatecznie w ciągu zaledwie pół godziny doliczono się ponad 1000 martwych ptaków. Komentujący sytuację ornitolodzy orzekli, że kosy mogły zostać trafione przez piorun lub grad na dużej wysokości.

Jednak następne dni przyniosły kolejne informacje na temat tajemniczego zjawiska, a liczba martwych ptaków wzrosła do 3-4 tys. Wydarzenie to zbiegło się w czasie z odkryciem przez biologów ponad 100 tys. martwych ryb w rzece Arkansas, oddalonej o ok. 200 km od Beebe. Naukowcy bez wahania oświadczyli, że oba przypadki nie mają ze sobą związku,natomiast do teorii o piorunie i gradzie dołączone nowe powody mające wytłumaczyć przyczynę nietypowego zdarzenia: ogromny stres związany z fajerwerkami, a w konsekwencji wpadanie na przeszkody lub ewentualnie – co uznano za mało prawdopodobne - otrucie. 

Te wyjaśnienie okazało się jednak niewystarczające, kiedy międzynarodowe agencje podały, że los kosów z Beebe podzieliły także ptaki z Baton Rouge w stanie Luizjana, położonego 480 km dalej. Tamtejsze zgony ptaków odbyły się na mniejszą skalę – odnotowano ich 450. Tym razem w badacze wskazali jako przyczynę ich śmierci chorobę, przez którą zwierzęta wpadły na linie wysokiego napięcia.

6 stycznia 2011 r. nastąpiła kolejna odsłona zwierzęcego dramatu - w stanie Maryland odkryto ponad 2 mln martwych ryb. W tym przypadku za wyjaśnienie posłużyła niska temperatura wody w akwenie. Poza tym w Kentucky odnotowano śmierć kilkuset ptaków.

Również na początku stycznia we włoskiej miejscowości Faenza, a chwilę potem w oddalonym od niej o prawie 100 km San Cesario z nieba spadło kilka tysięcy turkawek.

Listę tajemniczych doniesień zamknął przypadek ze Szwecji – 7 stycznia odnaleziono tam ponad 100 martwych ptaków. Po tym, jak sprawą zainteresowały się media, do naukowców zgłosił się mężczyzna, który poinformował, że przejechał je ciężarówką.

Co więc spowodowało w tym przypadku teorie spiskowe? Wszystkie masowe zgony miały miejsce na małych obszarach, oprócz tego następowały jednocześnie, co więcej, nie tylko w USA, ale i w Szwecji. Na dodatek działo się to w okolicach Nowego Roku. Miłośnicy konspiracji wysnuli wniosek, że naukowcy pracujący dla HAARP dezaktywowali jonosferę. Wynikiem tego ptaki i ryby znajdujące się na obszarze poddanym działaniu fal elektromagnetycznych zostały napromieniowane i zginęły. Jedna z teorii głosi, iż amerykański rząd mógł próbować zapewnić w ten sposób ładną pogodę na Sylwestra, zaś Szwedzi podłapali ten pomysł (w końcu dysponują EISCAT-em).

Po kilku miesiącach spokoju temat powrócił ze zdwojoną siłą, ponieważ na początku marca w kalifornijskiej zatoce King Harbor przy Rodendo Beach wypłynęło na powierzchnię kilkadziesiąt ton śniętych sardynek i makreli. Departament Stanu wystosował oświadczenie, w którym zanegował możliwość masowej śmierci zwierząt z powodu podwyższonego zanieczyszczenia toksynami, zdementował również pogłoski o możliwości zatrucia z powodu zbyt wysokiego stężenia glonów.

Kilka tygodni później na Flipinach, na powierzchni jeziora Taal, pojawiło się 800 ton martwych ryb, które zaczęły się błyskawicznie rozkładać. Teren natychmiast zabezpieczono, ale do dziś nie udało się ustalić, co właściwie doprowadziło do śmierci zwierząt.

Tego typu sensacje powodują panikę co kilka tygodni. Zwolennicy teorii niszczycielskiej mocy HAARP podkreślają, że za każdym razem mamy do czynienia za śmiercią nie więcej niż dwóch gatunków jednocześnie, pomimo tego, że na terenie objętym wymieraniem znajduje się ich o wiele więcej. Domorośli biolodzy i fizycy-zajawkowicze podkreślają, że zazwyczaj nie są to gatunki zagrożone, ponadto na niektórych martwych zwierzętach pojawiają się niewyjaśnione przez żadne z rządowych laboratoriów plamy bądź odkształcenia.

No więc co z tą prawdą, chciałoby się zapytać. Cytując klasykę można odpowiedzieć: prawda jest gdzieś tam...

Poprzednie Strona 1 z 3

Komentarze 82

  • Gość 04.09.2011, 00:05 | Zgłoś

    aż się dziwie ze teorie spiskowe na głównej stronie o2.pl pzdr
    32
  • Gość 04.09.2011, 00:05 | Zgłoś

    wpisz w google 'plan globalnej elity'
    8
  • Gość 04.09.2011, 00:07 | Zgłoś

    dla leniwych w przekazie audio-wizualnym wpisz na yt 'plan globalnej elity'
    4
  • Gość 04.09.2011, 00:08 | Zgłoś

    Ludzie po studiach maja to do siebie,ze nawet jak cos widza to w to nie wierza,a niewyksztalconym juz nikt nie wierzy.
    6
  • Gość 04.09.2011, 00:19 | Zgłoś

    Clinton wraz z wojskiem ipomoca humanitarna dla Haitii ruszyl 6 godzin przed trzesieniem ziemii. Osrodkow HAARP nie jest jeden ale 4 oprucz alaski co ciekawe bardzo tez jeden na syberii. Zawsze przed kataklizmem naj[ierw pojawia sie nad terenem dotknietym luna teczy jakiej nie ma kiedy chodzi o kataklizmy niekontrolowane. http://www.youtube.com/watch?v=CIfGj07_dAE
    4
  • Gość 04.09.2011, 00:26 | Zgłoś

    9 z 10 najcieplejszych lat odnotowano po roku 1990, opady śniegu paraliżujące Anglię, -55 w USA to właśnie anomalie, obejrzyjcie sobie film POjutrze:( w Polsce śnieg leżał od grudnia do marca =4 miesiące, teraz max.1 miesiąc =bankrutują wyciągi narciarskie
    5
  • Gość 04.09.2011, 00:26 | Zgłoś

    fachowcy mówią o anomaliach klimatycznych zaprzecza im bankrutujący atom węgiel ropa gaz przez darmową odnawialną energię
    7
  • Gość 04.09.2011, 00:26 | Zgłoś

    w Indiach spadło najmniej deszczu od 83 lat za to w Polsce mieliśmy 3 x więcej burz niż 100 lat temu (prawie codziennie jak w monsunowych Indiach) = anomalie klimatu katastrofalne dla rolnictwa strefy pustyni przesuwaja sie z Afrki do Indii i Hiszpanii
    8
  • Gość 04.09.2011, 00:32 | Zgłoś

    ale to juz wielu ludzi wie od dawna,aleludzie zamiast przeciwstawiac sie tego typu broni czy wogole manipulacji,dbaja o wlasna dupe i w efekcie nikt nic nie bedzie mial,to samo gowno mamy w Polsce
    46
  • Gość 04.09.2011, 00:42 | Zgłoś

    Nie wolnicy dostawali jedzenie i schronienie dziś sami muszą na to zarobić będą płacić za powietrze do oddychania jak kupują wodę do picia w hipermarkecie w butelkach bo ta z kranów rzek itp. nie nadaje się już do picia.
    7
  • Gość 04.09.2011, 00:42 | Zgłoś

    "sukces" w biznesie polegał na oszustwie a w polityce na kłamstwie! stąd kryzys! nie wolnicy= kasę gadżety mogą ci ukraść liczy się kim jesteś nie co masz +brak czasu i zdrowia by tym się nacieszyć stres strach ryzyko kradzieży napadu porwania
    8
  • Gość 04.09.2011, 00:52 | Zgłoś

    politycy związani z biznesem naftowym i zbrojeniowym (poprzez: zatrudnienie, udziały itp.) prezydenci USA George Bush (junior) i George Bush (senior) - Enron, Unocal, Halliburton, Harken oraz spółka Carlyle - z ojcem Ben Ladena i samym Osamą Ben Ladenem - agentem CIA jak również spółka Arbusto, którą od bankructwa uratowało zatrudnienie Osamy Ben Ladena w charakterze konsultanta i umożliwiło start Georga Busha (juniora) w wyborach prezydenckich; wiceprezydent Dick Cheney - Halliburton; Donald Rumsfeld - Searle - dostawy broni chemicznej do Iraku;Condoleezza Rice (Chevron - Texaco); Henry Kissinger (Unocal)...
    17
  • Gość 04.09.2011, 00:52 | Zgłoś

    Większość mediów prasowych jest wykupiona przez korporacje naftowe i zbrojeniowe (np. Reuters jest własnością Rockefellera jak również Exxon-Mobil, Esso, Standard Oil) - dlatego z oficjalnych mediów nie dowiemy się nigdy prawdy.
    14
  • Gość 04.09.2011, 01:32 | Zgłoś

    Niestety ciezko ludziom uwierzyć w takie żeczy niestety to prawda, ja też 16 lat temu nawet przez mysl mi nie przeszło że kiedys bede miał internet a teraz
    4
  • Joy 04.09.2011, 01:52 | Zgłoś

    Masz internet możesz wiedzieć więcej tylko pamiętaj 90 % tego to śmieci i zmyłki . Na świecie wiele "rządów" i formacji nie panuje już nad tym co się dzieje . ŁATAJĄ I UDAJĄ MOCNYCH OPOWIADAJĄC BAJKI .a STRASZENIE TO ICH TERAZ METODA .
    5
  • Gość 04.09.2011, 02:10 | Zgłoś

    hmm tak sie zastanawiam jezeli juz kontroluja pogode to po kiego nasylaja na siebie ciagle to nowe huragany...
    1
  • Gość 04.09.2011, 02:13 | Zgłoś

    Czemu nasyłają? A kiedy ludzie są najbardziej posłuszni władzy? W przypadku zagrożenia. To najlepiej mobilizuje i sprawia, że obywatele szukają opieki i przewodnictwa.
    35
  • Gość 04.09.2011, 02:39 | Zgłoś

    Dobrze napisany artykuł - trudno znaleźć na ten temat w sieci coś, czego nie piszą "spiskowcy". A ten nie mąci, a rozjaśnia w głowie. Dzięki!
    2
  • Gość 04.09.2011, 06:19 | Zgłoś

    dałem ci minusa bo jesteś ... no właśnie nie wiadomo kim. Jedno jest pewne to kisiel w twojej głowie.
    -2
  • Gość 04.09.2011, 07:58 | Zgłoś

    Ten komentarz został ukryty ze względu na zbyt dużą liczbę negatywnych ocen. Pokaż

    i w Twojej też:D:D
    -3
  • Gość 04.09.2011, 08:32 | Zgłoś

    planeta Ziemia zniszczy ludzi bardzo szybko
    0
  • ,art 04.09.2011, 08:35 | Zgłoś

    Zapotrzebowanie na tego typu portale będzie coraz większe, wszak pospólstwo w ryzach trzeba trzymać. Dyskredytowanie prawdy wchodzi na coraz wyższy poziom, zwykle wyśmiewanie już nie wystarcza. Nie chcielibyście zmienić nazwy z pejcz na pejs?
    2
  • koczownik 04.09.2011, 09:11 | Zgłoś

    Ten komentarz został ukryty ze względu na zbyt dużą liczbę negatywnych ocen. Pokaż

    TAK KONTROLUJĄ! Włanie było widać przy huraganie IRENE, tydzień temu! Pewnie wdeług redaktorów specjanie go wywołali. Co za ludzie, jakie wy macie pomysły!
    -4
  • Gość 04.09.2011, 09:30 | Zgłoś

    koczownik prawdę prawi. tradycyjne pranie mózgu za pomocą ładnie nagranego filmu:) aż tu nagle... ich zalewa:D się nakontrolowali:D
    -2
  • Gość 04.09.2011, 10:23 | Zgłoś

    nad takim promieniem pracowal Nikola Tesla ale mialo to pomoc ludzkosci, Po emigracji do Ameryki opatentował on mnustwo swoich wynalazków a co dziwne ameryka te najważniejsze i najdziwniejsze skonfiskowała. Między innymi promień śmierci.
    4
  • Gość 04.09.2011, 12:05 | Zgłoś

    Żadna nowość,Rosjanie też mają takie urządzenia do regulacji pogody.Była mowa o tym jakiś czas temu na Discovery.
    3
  • Gość 04.09.2011, 12:17 | Zgłoś

    Nie boicie się dziennikarzyny z o2.pl, że manifestujecie takie hasła na głównej stronie?
    2
  • Gość 04.09.2011, 12:22 | Zgłoś

    Ten komentarz został ukryty ze względu na zbyt dużą liczbę negatywnych ocen. Pokaż

    nuuuuda
    -10
  • Gość 04.09.2011, 12:22 | Zgłoś

    powolutku nam mowia prawde.. zaba wrzucona do wrzatku zaraz ucieknie, a jak bedzie woda stopniowo podgrzewana to sie ugotuje..
    5
  • Gość 04.09.2011, 12:50 | Zgłoś

    Tak kontrolują i kierują na swoje wybrzeża huragany.
    3
Poprzednie Strona 1 z 3